Stare, umiarkowanie, dobre małżeństwo – recenzja filmu „45 lat”

Wspólne życie jest jak gromadzenie szpargałów w ciasnym domu. Wspomnienia odkładamy na półki pamięci i często nie pamiętamy co gdzie zostało schowane. Albo nie chcemy pamiętać, tak jak Kate i Geoff Mercer z filmu “45 lat” Andrew Haigha. Jednak może się okazać, że przeszłość może nas dogonić jeszcze przed zamknięciem pudełek z przeszłością na wieczystą kłódkę.

Rytm dnia dwojga starszych bohaterów obrazu “45 lat” wyznaczają osobne trajektorie. Kate, emerytowana nauczycielka, stara się nie pogrążać w czekaniu na śmierć (przepiękna Charlotte Rampling). Długie spacery z psem, życie towarzyskie na skalę małego miasteczka, wolontariat w domu spokojnej starości. To wszystko jest dla niej ważne, mimo że mąż nie wykazuje zainteresowania podobną aktywnością. Mało tego. Geoffa z pewnością można nazwać “starym pierdaczem” (Tom Courtenay w rewelacyjnej formie aktorskiej). Zgorzkniały, apatyczny, niezbyt rozmowny, nieporadny fizycznie, zdaje się szurać stopami na krawędzi przepaści. Przejście na emeryturę pewnie oznaczało dla niego koniec prawdziwego życia. Można się domyślać, że jeszcze przed 20 laty był energicznym związkowcem, zaangażowanym politycznie. Teraz zarzucił już nawet obserwację leśnych ptaków. Trajektorie męża i żony przecinają się głównie przy posiłkach, milczącej lekturze i na chwilę przed snem. Są ze sobą, ale obok siebie.

Trudno od razu powiedzieć, co tych dwoje połączyło 45 lat temu. Jednak nawet jeśli kiedyś były to fajerwerki czy buchające płomienie, to teraz jest to żar dogasającego popiołu. Nie są sobie obcy, dbają o siebie wzajemnie, chyba po prostu dobrze im ze sobą. Nadchodzący platynowy jubileusz związku angażuje organizacyjnie głównie Kate. Od Geoffa można oczekiwać co najwyżej okolicznościowego “spiczu”.

Autorzy spiczu snują niespieszną narrację. Długie, pozbawione jaskrawości ujęcia prowadzą nas przez wnętrze domku na uboczu, przez okoliczne pola, torfowiska i ulice pobliskiego „town”. Nikt tutaj nie podnosi głosu, ani w krzyku, ani w serdecznym śmiechu. Jest spokojnie, nawet jeśli pod skórą kłębią się powstrzymywane emocje. Być może gdyby Mercerowie byli włoskim małżeństwem, narastające z kolejnym dniem napięcie eksplodowałoby w dzikiej awanturze. Ale to stereotypowi „Angole”, sypiający w nieogrzewanych sypialniach i trwający w nieogrzewanym związku.

Czy tak zawsze wygląda starość w zamożnych społeczeństwach, gdzie problemem nie jest niski poziom emerytury z ZUS? A może taki stan dotyka każde “stare dobre małżeństwo”? A przynajmniej związki zawiązane w myśl dość iluzorycznej zasady, że “przeciwieństwa się przyciągają”? Jeśli obserwujemy Kate i Geoffa oraz ich znajomych będących dziadkami, można się spodziewać, że jednak większym problemem od niedobrania charakterów jest bezdzietność. Wspólne dzieci i wnuki stwarzają wspólną przestrzeń życiową. Trwa ona nawet, jeśli coraz większa pustka pojawia się w między sposobami spędzania wolnego czasu, poglądami politycznymi, poczuciem humoru. Inaczej po 45 latach związku może się zdawać, że wszystko już było i pozostały tylko codzienne rytuały. A Mercerowie kiedyś świadomie i jak się zdaje z akceptacją konsekwencji odrzucili rodzicielstwo.

Chyba, że pojawia się przesyłka z przeszłości. Dla Geoffa niespodziany list ze Szwajcarii jest jak zastrzyk adrenaliny. Przywołuje dawno minione emocje i pcha do nadaktywności. Tym razem to Kate pozostaje poza nawiasem. W końcu w grę wchodzą zdarzenia z zamierzchłej przeszłości, wtedy kiedy jeszcze nie byli razem. Jednak im więcej tajemnic się odsłania, tym wyraźniej kobieta widzi, że fajerwerki dawno umarłego związku ponownie eksplodują w duszy męża. I zdaje sobie sprawę, że mogła być dla Geoffa tylko ersatzem prawdziwego uczucia, jakie stało się niemożliwym blisko pół wieku temu. I że podjęte kiedyś decyzje życiowe, które podejmowała w dobrej wierze, teraz plasterkują duszę na wskroś.

Zatem “45 lat” to film nie tylko o pustce w dniach ostatnich, ale o pozorach. O tym, że tak naprawdę nie znamy człowieka, z którym spędziliśmy trzy czwarte życia. Że stuprocentowa szczerość w związku jest niemożliwa. Jej brak może wypływać także z miłości, jeśli wiemy że prawda może zranić kochaną osobę. Może więc lepiej zaakceptować to, że nigdy nie będziemy wiedzieli, w którym pudełku ta druga osoba schowała słownik języka niemieckiego? A jeśli podejrzewamy, że na nieodwiedzanym strychu kurzy się jakaś tajemnica, to może lepiej nigdy nie wdrapywać się po schodach w ciasne, ciemne wnętrze?

Inaczej pozostaje tylko nieszczerze uśmiechać się, kiedy podczas jubileuszowej gali tańczymy we dwoje do Platters’ów zawodzących “My True Love Was True…”.

Film prezentowany podczas Transatlantyk Festival 2015 w bloku Transatlatyk Panorama

tytuł: 45 lat (45 years)
reżyseria: Andrew Haigh,
scenariusz: Andrew Haigh
zdjęcia: Lol Crawley
czas trwania: 93 min.
produkcja: Wielka Brytania, 2015
obsada: Charlotte Rampling (Kate Mercer), Tom Courtenay (Geoff Mercer), Dolly Wells (Charlotte), Geraldine James (Lena),
David Sibley (George)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry