Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic

Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o akcji Dzwonimy w Wigilię o godzi. 13:00 do Pani Minister Kluzik-Rostkowskiej, najwyższa pora się nią zainteresować. Spontanicznie zorganizowanie wydarzenie na Facebooku narobiło sporo zamieszania i sprowokowało szeroką dyskusję nt. obowiązku dyżurowania nauczycieli w Wigilię, ale też zawodu nauczyciela w ogóle. Poniżej prezentujemy pogrupowany tematycznie wybór komentarzy.

24 grudnia – normalny dzień pracy

Rodzice pracują w różnych godzinach, w Wigilię też. Pamiętam czasy pracy w soboty (do 13:00) […] i pamiętam pracę w Wigilię (do 14:00)… i żyję.

***

A dlaczego tylko do Pani Minister Kluzik-Rostowskiej …? Zadzwońcie do tysięcy szefów ludzi, którzy w Wigilię (i po Wigilii również, a także w Sylwestra) będą pracowali… A, i nie zapomnijcie też o tych, którzy będą pracowali w Święta i w Nowy Rok…

***

A ja mam 25 grudnia 12-godzinny dyżur w pracy i nie płaczę o tym na Facebook’u…

***

Wigilia to normalny pracujący dzień, nie rozumiem zamieszania.

***

Zadzwonię i podziękuję w imieniu milionów rodziców, którzy w Wigilię są w pracy i nie mają z kim zostawić dziecka. Wreszcie ktoś zauważył, że szkoła jest dla uczniów, a nie dla nauczycieli.

Nauczyciel czy niańka

Czytam te posty i chyba najlepszym komentarzem będzie cytat: „Nauczyciel – osoba posiadająca potwierdzone osobiste predyspozycje i kompetencje poparte odpowiednim wykształceniem wyższym – kierunkowym oraz przygotowaniem pedagogicznym i zawodowym do NAUCZANIA formalnego w oświacie”. Pokażcie mi, w którym punkcie jest wskazanie, że nauczyciel ma być niańką dla cudzych dzieci. […] nauczyciel ma NAUCZAĆ. […] rodzice traktują nauczyciela i szkołę jako osobistą i bezpłatną niańkę dla swoich dzieci.

***

Może wystarczyłoby zapłacić nauczycielom za dodatkowe zajęcia dla dzieci […], a może czas pomyśleć o zatrudnieniu w szkole dodatkowych osób do opieki nad dziećmi poza godzinami nauki i w czasie wolnym? Zatrudniacie animatorki na imprezy dziecięce, może więc tego typu osoby mogłyby organizować dzieciom czas wolny w szkole? Podatki płacimy wszyscy, nauczyciele też – może można porozmawiać o sensownym wydawaniu pieniędzy przeznaczonych na edukację w czasach, jakie mamy?

***

Dzieci muszą spędzać w szkole więcej czasu niż tylko na lekcjach, bo rodzice pracują w takim, a nie innym systemie. Chyba warto zająć się tym problemem.

***

Ja to bym jeszcze wnioskowała o szkolny dyżur nauczycieli 31 grudnia 2014 r., od 20 do 6 rano 1 stycznia 2015 roku. Niech rodzice się spokojnie pobawią na Sylwestrze, a fachowa opieka zapewniona bezpłatnie!!! A co, nie można?!

***

Poza tym jeszcze raz powtórzę – nikt z nas nie wymiguje się od pracy w przerwie świątecznej, ale właśnie od pracy, a nie od bycia opiekunką. Niech to będą normalne lekcje.

***

Robienie ze szkoły przechowalni […], a z wykwalifikowanych nauczycieli darmowych nianiek to kompromitacja. Nie nasza. Kompromituje się laik i ignorant na stanowisku ministra edukacji.

Wychowywanie a nauczanie

Coraz częściej spotykam się z tym, że rodzice najchętniej zwaliliby na nauczycieli i szkołę wszystkie swoje obowiązki. Nie powiem co mnie trafia, jak słyszę od rodzica „Ale co ja mam zrobić? Ja nie mam na niego/nią żadnego wpływu…”. To kto ma mieć, jak nie rodzic? Ja?

***

Jeśli nie podoba się Wam, jak obcy ludzie wychowują Wasze dzieci i się nimi opiekują, to może pora zacząć być po prostu RODZICEM? Bo przecież zgodnie z prawem polskim to „Rodzice są zobowiązani do zapewnienia utrzymania i WYCHOWANIA swojego dziecka”.

***

Nie zgadzam się z tym, że to nauczyciel odpowiedzialny jest w 100% za wyniki ucznia. To, co zrobi z nim w domu rodzic, to, jak go wesprze, jest podstawą każdego wyniku. Niestety, nie każdy to wie i rozumie.

Sprawa kobiet

Jeśli ja pójdę do pracy w Wigilię zająć się czyimś dzieckiem, to moje dzieci zostaną bez opieki i też będę musiała wysłać je do szkoły…

***

Czemu mnie, matki i nauczyciela, nikt nie spyta, czy mam co zrobić z dzieckiem w czasie rady pedagogicznej po 14:00, trwającej czasem 6 h, rady szkoleniowej, zebrań z rodzicami albo godzin spędzonych na kolejnych studiach w ramach zapotrzebowania szkoły. Nikt się nie spyta, czy moje dziecko nie jest samo.

***

Społeczeństwo nie zauważa tego, że w większości nauczyciele to kobiety, które są MATKAMI i też mają problem, jak zapewnić opiekę własnym dzieciom – my nie mamy urlopu, kiedy chcemy – na żądanie itp.

Zawód: nauczyciel

Myślę sobie, że jesteśmy i w pracy i w życiu traktowani tak, jak pozwalamy się traktować!

***

Jak się chce komuś dać w ryj, to nie szuka się osiłka, ale kogoś, kto nie odda. I dostajemy po ryju, bo nie potrafimy się postawić.

***

Marzy mi się szkoła świecka i bezwyznaniowa.

***

Zwątpienie we własną siłę jest naszą słabością. Jesteśmy dużą, dobrze wykształconą grupą zawodową i powinniśmy walczyć o swoją godność.

***

„… i wszech porażająca nas wszystkich pogarda władzy, od dyktatury aż po demokrację, która nas, kałamarzy, ma za mniej niż zero. Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic, czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem. K****, pod każdą władzą czuję się jak kundel, czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku, ktoś by się ze mną liczył, gdybym rzucił cegłą”.

***

Całe życie mama powtarza mi, żeby nie wchodzić w polemikę z ludźmi, którzy pracę nauczyciela sprowadzają do wakacji i dużej ilości wolnego. Mówi: z usmarkanym się nie najesz, a z głupim nie dogadasz. Długo trzymałam się tej dewizy, jednak nie debatując, nie rozmawiając o naszym zawodzie, tylko utwierdzamy społeczeństwo w tym, że jesteśmy grupą ludzi, którzy myślą, że zbawiają świat, są do tego przemądrzali, drażliwi i zakompleksieni. Wrzawa, jaka rozgorzała w mediach na temat zapewnienia wolnego dzieciom w okresie między świętami dołożyła kolejną cegiełkę do wizerunku nauczyciela nieroba, tak uparcie utrwalanego w mediach.

***

Nauczyciele SĄ LUDŹMI. I tak jak w każdym zawodzie – pracownicy są różni. Żaden zawód świata nie ma monopolu na wykonywanie go przez wyłącznie idealnych ludzi.

***

Znam wielu zawodowców, pracowników biurowych i młodych ludzi, którzy po kilku miesiącach pracy w szkole stwierdzali, że za takie pieniądze szkoda im własnego życia… i rezygnowali.

Zarobki nauczycieli

Pokażcie mi […] grupę zawodową, która jest tak często zmuszana do wykładania własnych pieniędzy na swoje stanowisko pracy. Czy naprawdę myślicie, że dyrektorzy dają pieniądze na WSZYSTKO, co Wasze dzieci mają w klasach? Często pomoce dydaktyczne w klasach znajdują się tam wyłącznie dzięki inwencji twórczej nauczycieli.

***

Nauczyciele nie są jedyną źle wynagradzaną grupą zawodową. Co więcej jestem pewien, że 3/4 naszego społeczeństwa żyje w świadomości, że jest niedoceniana! Ale czy to jest powód, aby skakać sobie do oczu? Moje wynagrodzenie jest zbyt niskie! Nie mam płacone za nadgodziny, pracuję 6 dni w tygodniu i nie mam do nikogo o pretensji, bo tak umówiłem się z moim pracodawcą!

***

Szanujcie i wynagradzajcie godziwie nauczycieli, bo tak będą uczyć, jak mają płacone.

***

Nikt nie przyzna, nawet sam przed sobą, że dobrze opłacony nauczyciel to dobrze wyedukowane dziecko. Społeczeństwo wie, że za solidnie wykonaną usługę trzeba solidnie zapłacić. Ale nie za edukację.

***

Tylko że jemu [nauczycielowi] nikt nie zapłaci za nadgodziny, które nie są godzinami dydaktycznymi […], jemu nikt nie zwróci za poniesione koszty na podręczniki (które od tego roku musi kupować sam), za druk i ksero, bo w wielu szkołach brakuje działającego sprzętu, często za pisaki do tablicy, bo szkole skończył się budżet i nie wynika to ze złego zarządzania placówką. Nauczyciel nie narzeka na to, że pracuje tyle samo, co większość ludzi pracujących, ale na to, że nikt tego stanu faktycznego nie chce uznać twierdząc, że zarabia tyle i tyle za 18 godzin pracy tygodniowo.

Czas pracy nauczyciela

Nie zdarza mi się tydzień, w którym pracuję mniej niż 40 godzin. Zwyczajowo jest to po 12-14 godzin dziennie. Nauczyciel to zawód, którego nie zostawi się w szkole, to cholernie stresująca praca, która ma wpływ na codzienność człowieka. Żałuję, że nie mamy kart jak w korporacji, bo wtedy jasne byłoby, że magiczne 18 h to jeden z największych mitów, jakie się powtarza.

***

Konferencje, doszkalania i spotkania z rodzicami […] proszę [Dyrekcję o organizowanie] do 15:00. Jakoś każdy dorosły zdąży obskoczyć urzędy do 15:00, więc tym bardziej martwiący się o edukację swoich pociech rodzic powinien i do szkoły się pofatygować. A ponieważ mam być urzędnikiem, na wycieczki po lekcjach nie jeżdżę i nie opiekuję się dzieciakami po lekcjach 24h/dobę, no chyba, że za nadgodziny. Proszę o możliwość wzięcia urlopu w mi odpowiadającym terminie, a nie tylko w wakacje, kiedy [jest] najdrożej. I proszę o niedzwonienie do mnie po moich godzinach pracy, aby zapytać o oceny dziecka czy zgłosić jego nieobecność w szkole.

***

Nie będę się wypowiadać, ile czasu zajmują mi rady pedagogiczne, wywiadówki, poprawianie próbnych matur, pisanie rozkładów materiału, uzupełnianie dziennika internetowego, praca podczas matur ustnych, układanie testów, kartkówek i wreszcie ich poprawianie.

Urlop nauczyciela

W naszym zawodzie (wyjątek stanowi jedynie choroba i urlopy okolicznościowe) musimy stawić się w pracy ZAWSZE. Nie istnieją już zastępstwa koleżeńskie, nie dotyczą nas dni na żądanie. Jesteśmy niewolnikami systemu, że o tym, że większość z nas za śmieszne pieniądze pracuje na obozach i koloniach, nie wspomnę. Dwa miesiące wakacji to też mit – rady kończą się zazwyczaj w połowie lipca, a kolejne zaczynają w połowie sierpnia.

Zmień zawód, jak ten się nie podoba

Nie zazdroszczę innym zawodów, bo kocham mój najbardziej na świecie, nie potrzebuję pochwał, bo wiem, ile robię, oczekuję jedynie szacunku i milczenia na tematy, o których nie ma się pojęcia.

***

Do „nienauczycieli”: proszę przestać się powtarzać. Żaden nauczyciel nie pisał tu, że nie chce być nauczycielem itp. itd., więc darujcie sobie pseudo-złote myśli w stylu „nikt was nie zmuszał ” albo „proszę zmienić zawód” . Nie o to […] nam chodzi!

***

Jeszcze raz ktoś napisze, że mam zmienić zawód i zwymiotuję na monitor.

***

To ja jeszcze raz wytłumaczę. Powoli. […] nie skarżymy się na swoją pracę, ale na sposób, w jaki traktuje nas reszta społeczeństwa, z Minister Oświaty na czele. Uważamy, że zasługujemy na więcej.

Polityka

Pani Ministra sprytnie wymyśliła, zrobiła z nauczycieli chłopców do bicia. Postanowiła upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: skłócić środowisko nauczycieli i rodziców, po czym jednym odebrać przywileje wynikające z karty (bo nie będą mieli wsparcia od rodziców), a drugim namieszać w głowie, bo zbierają podpisy pod akcją „Rodzice chcą mieć wybór”. I niestety udało się, bo i jedni i drudzy dali się wciągnąć w ministerialną grę.

***

Sztuczny problem rozdmuchany przez MEN, zawsze były dyżury nauczycieli w szkołach podczas dni wolnych i dzieci mogły być pod ich opieką, ale teraz trzeba skłócać społeczeństwo. Po co zajmować się realnymi problemami, kiedy można bić pianę?

***

Zgadzam się z przedmówcami – leży system, nikt przy reformach nie pytał ani rodziców, ani nauczycieli, tylko pseudo-ekspertów i zawsze okazywały się destrukcyjne dla oświaty…, ale komuś zapewne zależy na położeniu oświaty na łopatki, bo tumanami dobrze się rządzi…

***

1.Udobruchać rodziców – wkurzonych reformą i zawiedzionych poziomem w chińskiej tandecie zwanej przez optymistów podręcznikiem. A przy okazji, pozując empatię matki, przekonać społeczeństwo o wielkiej trosce o niezaopiekowane dzieci.
2. Skłócić środowiska ściśle współpracujące w ruchu oporu przeciw reformie, tj. nauczycieli i rodziców.
3. Gładko, dzięki punktowi pierwszemu i drugiemu, rozwiązać kartę nauczyciela i odebrać pracownikom resortu przywileje z nią związane. Plan, przyznaję, skuteczny, bo część rodziców zareagowała zgodnie z jego założeniem. Postanowili napaść słownie na „leniwych” nauczycieli, a ci z kolei nie pozostali im dłużni. Oszczędzę sobie i Pani wypisywania epitetów, które padły podczas tej wymiany poglądów, bo to nie jest sedno sprawy, a stawia i jednych i drugich w trochę kłopotliwej sytuacji.

***

Na razie napuszczanie jednych grup na inne działa i pozwala utrzymać władzę. Była nagonka na lekarzy, była na górników, gdzie wtedy byliśmy? Ze wstydem myślę o sobie – wtedy. Wydawało mi się, że kwestia mnie nie dotyczy. Ale sytuacja się powtarza i skoro ludzie, którym daliśmy mandat zaufania nie chcą nie tylko rozwiązywać, ale nawet rozmawiać o ważnych problemach, pora nawiązać społeczne porozumienie ponad głowami aroganckiego pasożyta. Nie pozwólmy się judzić jedni na drugich. A co potrafią Polacy, gdy się zjednoczą, nie trzeba chyba tej akurat władzy przypominać.

Pani Minister

Pani Kluzik-Rostkowska formą listu obraża nas – nauczycieli. Raczej [forma] „Wy” nie jest oznaką szacunku i chęci podjęcia dialogu.

***

Pytanie do Ministry: Ile lat i na jakich stanowiskach związanych z oświatą pracowała?

***

Tak kontrowersyjnej minister jeszcze nie było. Wielki błąd Platformy.

***

Ministrem się bywa, a potem trzeba odejść z twarzą i z tym żyć […].

***

Największym skandalem jest to, że Pani Ministra Edukacji jest z zawodu… dziennikarką i nie ma zielonego pojęcia o realiach polskiej szkoły. Jestę specjalistę. I śmieszno i straszno.

***

Osobiście poprosiłbym, żeby nasza kochana Pani Minister sama spróbowała zdać maturę w 2015 r., zanim zdam ją ja. Szczerze wątpię, by jej wynik przekroczył 30%. P.S. chyba po raz pierwszy zgadzam się w jakiejś kwestii z nauczycielami.

***

Pani Minister do dymisji!!! Do trzech razy sztuka (sześciolatki, podręcznik do 1. klasy, list do rodziców)! Chyba już czas…

***

Kto ustalał kalendarz roku szkolnego i Święto Trzech Króli dniem wolnym od pracy w całym kraju? Nie przypominam sobie, żebym to była ja albo moje koleżanki i koledzy z pracy.

***

Oczywiście każda praca ma swoje plusy i minusy, ale P. Minister najpierw coś ustala, a potem się z tego wycofuje i oczywiście jeszcze obwinia nauczycieli, że mają tyle wolnego… ja pytam, w jakim państwie ustanowione już prawo działa wstecz?

***

W swoim liście pani Kluzik-Rostkowska pokazała […] całkowitą ignorancję i brak znajomości specyfiki zawodu oraz brak znajomości realiów polskiej szkoły, w tym organizacji pracy szkół, obrażając tym samym nie tylko nauczycieli, ale i dyrektorów. Bo czym innym jest ten list, jak nie zarzucaniem dyrektorom (wszystkim) braku kompetencji i braku umiejętności czytania ze zrozumieniem przepisów prawa oświatowego – a przecież to ona odpowiada za polską oświatę.

Nauczyciel – Rodzic Rodzic – Nauczyciel

Pracujący Rodzice, często nie chcecie zająć się własnym dzieckiem, często nie umiecie, a często brak Wam czasu, bo właśnie pracujecie. Domagajcie się więc praw dla siebie – pracujących rodziców, praw do dodatkowej opieki, do krótszego czasu pracy, do tego, by ustawowo wolno Wam było pracę (część) wziąć do domu, by powstawały kluby i domy kultury dla dzieci prowadzące bezpłatną opiekę, ciekawe zajęcia. Walczcie o swoje, a nie o to, by komuś dokopać.

***

My, rodzice, walczymy z ministerstwem, a nie z nauczycielami. A mydlenie nam oczu poprzez wymyślanie sztucznych konfliktów z nauczycielami jest tylko wybiegiem. Nie takie numery z nami, Kluzik!

***

Ciekawe, co jeszcze będziemy musieli robić, jeśli tylko rodzic dziecka będzie tego od nas oczekiwał… PARANOJA.

***

Rodzice, walczcie o więcej lekcji, o to, by nie było w czasie roku szkolnego rekolekcji zamiast lekcji, o pomoce, pieniądze na materiały do zajęć, bo z pustego i Salomon nie naleje. A skoro nauczyciel kosztem domowego budżetu produkuje wszystko, co jest potrzebne, by lekcje były ciekawe, to nic dziwnego, że czegoś oczekuje. Szacunku.

***

Rodzic to przyjaciel, nie wróg.

***

Społeczność rodziców żąda, wymaga i wchodzi coraz bardziej na głowę… a ich dzieciom, zachowującym się czasem skandalicznie, nie można zrobić nic… bo toż to dzieci…

***

Powiem tylko jedno: NIE DAJCIE SIĘ PODJUDZIĆ. Pani Minister pali się grunt pod nogami, za tydzień trafi do sejmu projekt ustawy, pod którym już w tej chwili podpisało się ok. 200 tysięcy ludzi (a podpisy nadal napływają). Więc wymyśliła historię „złych nauczycieli i rodziców, których broni własną piersią”. Prawda jest taka, że rodziców Pani Minister lekceważy już od dawna. Ekipa od PR wymyśliła więc, że cały gniew rodziców wobec np. zmuszania do posyłania ich 5- i 6-latków do szkoły wyładują na nauczycielach. RODZICE I NAUCZYCIELE – TRZYMAJCIE SIĘ RAZEM. Nie dajcie się skłócić. Sami zobaczycie, że w JEDNOŚCI SIŁA.

Zredagowała i wyboru dokonała Justyna Stankiewicz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry