Czy warto stosować psychologię behawioralną w szkołach? (wywiad)

Dobrze skonstruowany program terapeutyczny opiera się przede wszystkim na wzmacnianiu zachowań pożądanych np. poprzez nagrody i pochwały. W razie potrzeby wykorzystuje też zasady i konsekwencje za ich łamanie. Psychoterapia behawioralna to nie tresura dzieci, a procedury zachowań to nie regulaminy wojskowe lub więzienne – mówi dr Artur Kołakowski, psycholog i współautor książki „Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna”. Ma jednak zastrzeżenia do behawioralnych metod pracy z trudnymi dziećmi w legnickiej Szkole Podstawowej nr 2.

Sebastian Szczęsny: W Szkole Podstawowej nr 2 w Legnicy przy ul. Głogowskiej wywieszono „procedurę wchodzenia do klasy”. Kiedy jeden z rodziców wywołał burzę medialną, dyrekcja szkoły wskazywała Pana prace dotyczące psychologii behawioralnej. Co Pan myśli o tych rozwiązaniach?
dr n. med. Artur Kołakowski:

Najbardziej adekwatne będzie sformułowanie: mieszane uczucia. Mam wrażenie, że idea była słuszna, pomysł dobry, ale gorzej z wykonaniem. Nie znam sytuacji tej konkretnej szkoły. Trudno mi więc z całą stanowczością zajmować jakieś stanowisko, bo przecież jedną z zasad terapii behawioralnej jest tworzenie interwencji do konkretnych trudnych sytuacji. Mogę oprzeć się jedynie na analizie samego tekstu regulaminu. Powiem tak. Gdyby taką procedurę oddała jako pracę zaliczającą osoba ucząca się terapii behawioralnej warto by było wskazać jej kilka rzeczy do zmiany. Zarówno by była prostsza jak i bardziej przyjazna dziecku.

Za co by Pan pochwalił dyrekcję legnickiej szkoły?

Podoba mi się idea, aby w pracy z trudnymi dziećmi wykorzystywać system nagród i zasad oraz wprowadzenie go w formie procedury. To po prostu działa, zwłaszcza jeśli w klasie są dzieci z trudnymi zachowaniami czy wręcz z zachowaniami opozycyjno-buntowniczymi. Jestem w stanie bez problemu uwierzyć w skuteczność legnickiego regulaminu. W to, że wprowadzenie jasnych reguł pomogło w wyciszeniu się dzieci przed lekcją. I że czuły się motywowane zbieraniem żetonów. Dzieci uwielbiają grać. Jeśli potraktują stosowanie procedur, jak reguł przed lekcyjnej gry – tym lepiej.

Co zatem wzbudziło Pana największe wątpliwości w legnickiej procedurze?

Mam dwa podstawowe zarzuty co do kształtu procedur. Po pierwsze regulamin jest za długi. Liczy aż 10 punktów. Trudno go zapamiętać. Moim zdaniem procedura powinna mieć nie więcej, niż 3-4 punkty, tak aby szybko można było się jej nauczyć. I szybko zastosować. Drugi problem nazywany jest pułapką nadmiernych oczekiwań. Czytając ten regulamin można mieć wrażenie, że dorośli oczekują od dziecka idealnego zachowania. Moje podejście do terapii wiążę się raczej z oczekiwaniem wystarczająco dobrego zachowania. Warto więc zadać sobie pytanie – jakie byłoby w tej sytuacji wystarczająco dobre zachowanie jeśli celem tej procedury jest by dzieci się wyciszyły i spokojnie zajęły miejsca w klasie? Czy są w niej elementy nadmiarowe?

To jak by Pan zbudował procedurę wchodzenia do sali, żeby dzieci się wyciszyły?

Na to pytanie nie można odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ procedurę piszemy do określonej sytuacji, dla określonej grupy dzieci. Mogę się odwołać do wcześniejszych doświadczeń.
1. Po dzwonku zbieramy się pod klasą.
2. Po przyjściu nauczyciela zapada cisza.
3. Kto jest spokojny (= milczę i patrzę w stronę nauczyciela) wchodzi do klasy.
4. Wejście w ciągu np. minuty = żeton
Proszę zauważyć, że ta procedura jest prostsza, a i tak spełnia określone cel wyciszenia się po przerwie i wyraźnego odcięcia czasu wolnego od pracy na lekcji.
Pewnie bym założył, że na początku procedura może trwać kilka, kilkanaście minut. Dlaczego? Ponieważ mi by zależało na tym by każde dziecko się jej nauczyło. Nawet jeśli potrzebuje na to na początku więcej czasu.

A co Pan myśli o wprowadzaniu w Legnicy reguł, że dzieci przed salą “nie stykają się, mają plecaki położone na ziemi tuż przy prawej nodze, ręce są ułożone wzdłuż tułowia, patrzą prosto”?

Trudno mi się odnieść do zasady, której nie wprowadzałem. Nie wiem dlaczego została wprowadzona, więc moje spojrzenie będzie czysto teoretyczne. Tak jak już wspominałem w terapii jest ważne dlaczego coś robimy. Czy po to by zamiast trudnego zachowania pojawiło się nowe bardziej pożądane. Czy po to by spełnić oczekiwania dorosłego, by dziecko zachowywało się idealnie. Pierwszy cel jest oczywiście właściwy, drugi zdecydowanie jest błędem w sztuce. Moim zdaniem nie można wymagać od dzieci czegoś czego sami nie robimy. Terapia behawioralna ma być częścią życia, ale go nie zastępować.

Zatem podczas wyciszenia się dzieci – tak jak w legnickim regulaminie – nie powinny wykonywać żadnych ruchów?

Nie. Moim zdaniem to zbyt restrykcyjne i mało realne do zrealizowania. Mnie samemu trudno ustać w miejscu bez ruchu. Poza tym wprowadzenie podobnych reguł jest łatwiejsze do zrealizowania przez dzieci z natury spokojniejsze. A to może frustrować tych, których z założenia chcemy uspokoić. Na marginesie nie widziałem grupy osób dorosłych na szkoleniach czy konferencjach, które by się spontanicznie zachowywały tak jak w legnickim regulaminie.

A co Pan myśli o procedurze ustawiania się dzieci na korytarzu w kolejności alfabetycznej?

Można wprowadzić taką regułę, ale po co? Procedury powinny mieć swoje uzasadnienie, swój cel. W tym przypadku mimo najszczerszych starań nie jestem w stanie go dostrzec.

A może stosowanie reguł psychologii behawioralnej powinny być wykluczone z polskiej szkoły? Doktor Sylwia Jaskulska z Pracowni Pedagogiki Szkolnej Uniwersytetu Adama Mickiewicza mówi, że wprowadzanie procedury wchodzenia do klasy, to traktowanie dzieci jak pionki do gry. To procedura “jak zniszczyć dzieci w dzieciach” – komentowała w “Gazecie Wyborczej”.

Spróbujmy jednak oddzielić oba te zjawiska. Czym innym jest tresura dziecka, nadmierne wymagania, pułapka kar. Bycie nadmiernie krytycznym wobec dziecka. Brak chwalenia. Są to na pewno niepokojące i niedobre zjawiska. Czym innym jest rozsądny program behawioralny z przewagą pochwał i nagród, z rozsądną niewielką liczbą zasad i bezpiecznymi konsekwencjami. Może warto zilustrować to przykładem z warsztatów dla rodziców. W trakcie spotkań uczymy się chwalić i nagradzać dzieci od drugiego spotkania. O konsekwencjach mówimy pod koniec programu.

Ale czy jest sens narzucać dzieciom takie same, odgórne reguły zachowań? Przecież ludzie są różni. Każde dziecko jest indywidualnością i chcielibyśmy aby szkoła to szanowała i rozwijała.

Dlatego moim zdaniem zasady nie powinny regulować wszystkiego, tylko najważniejsze aspekty życia. Szkoła musi uczyć zachowań społecznych, bo wszyscy jesteśmy częścią grupy. Co więcej osoby, które takich zasad nie potrafią przestrzegać są zwykle mniej lubiane i trochę odsuwane. Psychologia pokazuje, że wolimy bawić i przebywać z osobami, które są przewidywalne i potrafią z nami współpracować.

Wywiad przeprowadził Sebastian Szczęsny

Dr n. med. Artur Kołakowski jest specjalistą psychiatrą dzieci i młodzieży, psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym. Jest jednym z twórców Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej (licencja nr 7 PTTPB), superwizorem i dydaktykiem. Od wielu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą z problemami rozwojowymi, psychologicznymi i psychoterapeutycznymi, zarówno jako lekarz jak i psychoterapeuta. Specjalizuje się w diagnozie leczeniu ADHD, w terapii poznawczej i behawioralnej. Wraz Agnieszką Pisulą jest autorem książki „Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna”. Jest też współautorem książek „Zaburzenia zachowania” oraz „ADHD w szkole”.

Procedura wchodzenia do klasy w Szkole Podstawowej nr 2 w Legnicy
1. Nauczyciel przybywa pod klasę niezwłocznie po dzwonku.
2. Uczniowie ustawieni są w kolejności alfabetycznej. Ustawienie uczniów jest stałe do końca roku.
3. Uczniowie stoją, nie stykają się, mają plecaki położone na ziemi tuż przy prawej nodze, ręce są ułożone wzdłuż tułowia, patrzą prosto, nie wydają dźwięków i nie wykonują ruchów.
4. Od momentu ustawienia, czyli od stanu możliwego do zaakceptowania (patrz pkt 3) nauczyciel odlicza minutę. Jeżeli uczniowie w ustawieniu wytrzymają minutę, nauczyciel zaczyna wpuszczać kolejne osoby do klasy. Wpuszcza pierwszą osobę, pierwsza osoba wchodzi, zajmuje miejsce i siada. Następnie wchodzi kolejna osoba etc. Uczniowie, którzy czekają na wejście stoją na zasadach pkt. 3.
5. Nauczyciel wpuszcza kolejno osoby, które spełniają warunki pkt. 3. Osoby, które tych warunków nie spełniają stoją na swoich miejscach. Nie przesuwają się i nie zmieniają swoich pozycji.
6. Nauczyciel dla tych uczniów wyznacza kolejną minutę. Jeżeli nadal nie spełniają warunków wpuszcza ich mimo wszystko kolejno do klasy.
7. Jeżeli podczas procesu wchodzenia, któryś z uczniów odezwie się, uczeń powraca na swoje miejsce i stoi zgodnie z pkt. 3.
8. Ważne: Bezpośrednio po zajęciu miejsc przez uczniów nauczyciel odczytuje regułkę i dodaje ostatni punkt: „Uczeń za swoje dobre zachowanie jest nagradzany. Opłaca się dobrze zachowywać”.
9. Nauczyciel niezwłocznie po odczytaniu reguły rozdaje uczniom, którzy poprawnie weszli do klasy, żetony. Tylko tym, którzy weszli za pierwszym podejściem.
10. Ważne: Formuła jest odczytywana przed każdą lekcją. Po odczytaniu formuły zaczyna się lekcja.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry