Co robi pielęgniarka w szkole?

Czym zajmuje się pielęgniarka w szkole? Przede wszystkim robieniem dobrego wrażenia, że szkoła dba o zdrowie uczniów i gotowa jest do niesienia pomocy w nagłych wypadkach. Pytanie ważniejsze jest inne – czym powinna zajmować się pielęgniarka szkolna, aby były to działania bardziej wartościowe.

Problem opieki medycznej uczniów pojawia się przy okazji każdych wyborów. A to ktoś obieca gabinet dentystyczny i stomatologa w każdej szkole. A to pojawi się problem niedofinansowania przyszkolnej służby zdrowia. Jak to wygląda w praktyce? No wiadomo, że pielęgniarka szkolna siedzi w gabinecie medycznym i czeka, aż komuś „coś” się stanie. Tyle, że w takim wypadku i tak za bardzo nie ma uprawnień, aby pomóc w problemie zdrowotnym. Zatem pielęgniarka sprawdza włosy uczniom – bo wszy. Co jakiś czas mierzy, waży, wypisuje dokumentację szkolną No i prowadzi fluoryzację. W części przypadków może działać tylko, jeśli rodzic wyrazi zgodę na owo działanie. Z drugiej strony pielęgniarka zwykle w szkole pracuje tylko na część etatu. Sami nauczyciele mogą nie wiedzieć, że to jest ten właśnie dzień, te właśnie cztery godziny, kiedy w murach szkoły pojawia się fachowa siła medyczna.

Tak wiem, jadę stereotypami i gdzieś na końcu tęczy są pielęgniarki szkolne zachowujące się inaczej i pracujące na fiull etat. Mimo wszystko – czy nie tak to wygląda także od strony rodziców? Mogą odnieść wrażenie, że pielęgniarka „na stałe” jest w szkole zbędna. I w tym przypadku zgadzam się z takimi opiniami. Pielęgniarka szkolna w takiej formule, jak dzisiaj jest zbędna. W dużej części zajmuje się tym, co powinno być psim obowiązkiem rodzica. Na przykład dostarczaniem odpowiedniej ilości fluoru do uzębienia naszych „bombelków”. Obstaję przy tym, że szkoła powinna trzymać się z dala od funkcji opiekuńczej, także w przypadku opieki nad zdrowiem uczniów.

Z drugiej strony pielęgniarki szkolne nie zajmują się tym, czym powinny się moim skromnym zdaniem zajmować (albo nieliczne się zajmują – zwracam honor chlubnym wyjątkom). Czyli dydaktyką. Tak, dydaktyką – od tego jest przede wszystkim szkoła. Jak to – ktoś zapyta – pielęgniarka ma uczyć? Ale niby czego? Tego, do czego ma największe kompetencje spośród personelu szkolnego. To znaczy higieny.

Wiem, wiem, był kiedyś taki przedmiot szkolny – biologia z higieną. Ale nie to mam na myśli. Raczej popularyzację wiedzy na temat tego, jak zdrowo żyć. Oraz zwracania uwagi uczniów i rodziców, jeśli pojawiają się oznaki, że wiedza nie przeradza się w umiejętności. Zatem widze higienistkę szkolną jako eksperta od zdrowia fizycznego i psychicznego dzieci i młodzieży. Prezentacje, pogadanki, spotkania grupowe i twarzą w twarz. Częściowo taką funkcję pełnią teraz w szkole wychowawca, pedagog szkolny, psycholog szkolny. Jednak biały fartuch pielęgniarki stawiałby działania okołohigieniczne w zupełnie innym kontekście. W dodatku ma do tego kompetencje, bo programy studiów pielęgniarskich uwzględniają aspekt działań prozdrowotnych.

Jakimi problemami mogłaby zajmować się pielęgniarka-higienistka? Przychodzi mi do głowy przynajmniej pięć obszarów, w których stale zatrudniona w szkole higienistka szkolna mogłaby dostarczyć dodatkowej wartości i dla całej społeczności szkolnej i dla pojedynczych uczniów. Zdaję sobie sprawę, że w niektórych przypadkach wymagałoby to zmiany kompetencji takiego eksperta w szkole. No i – jak zawsze – dofonansowania tego obszaru edukacji.

Problem otyłości w szkole

Coraz więcej uczniów ma nadwagę. I szkoła próbuje zmierzyć się z tym problemem. W tej chwili zdarza się wciąganie do diagnozowania i działań profilaktycznych WF-istów. Dyrekcja pyta ich „a jak tam z otyłością”. A powinni dostawać raporty od pielęgniarki monitorującej wagę i wzrost uczniów, liczących BMI, mierzących grubość tkanki tłuszczowej. A może nawet mierzącej poziom cukru we krwi i wykonującej próby wysiłkowe. I szkoła wtedy „już wie”, czy to problem masowy czy incydentalny. Jestem przekonany, że także rodzic mógłby zareagować ciut inaczej na wiadomość od pielęgniarki „dziecko jest zagrożone cukrzycą” albo „konieczna konsultacja dietetyka”.

Higiena intymna uczniów

Dojrzewanie to „śliski” temat, bo zahacza o sprawy płciowe, związane ze światopoglądem. Ale zostawmy temat wychowania seksualnego, nie o tym mowa. Bardziej chodzi o sytuacje związane przede wszystkim z menstruacją dziewczynek, możliwością otrzymania podpaski, bielizny na zmianę. Także z wiedzą na temat zachowania higieny intymnej. Chłopcy nie są tutaj wyjątkiem, ich trzeba edukować na temat tego, w jakiej sytuacji zdrowotnej mogą być ich koleżanki. Tak, aby zminimalizować atmosferę sensacji i niezdrowe żarty.

Higiena osobista uczniów

Tajemnica poliszynela w wielu klasach jest to, że niektóre uczennice i uczniowie brzydko pachną. Albo – nie bójmy się tego słowa – po prostu śmierdzą. Czasami jest to brzydki zapach z ust, czasami stary pot, albo brzydki zapach ubrania. I ktoś musi zareagować. Najwłaściwiej, aby była to właśnie pielęgniarka szkolna. Ona w sposób naturalny byłaby w stanie zdiagnozować powód brzydkiego zapachu. Czy jest to problem z niemyciem włosów i ciała, czy może problemem jest bieda albo problemy w rodzinie. I zareagować adekwatnie do sytuacji. Czyli rekomendacja dla rodziców – próchnica, problem z brudem, czasami stwierdzone dolegliwości typu wszawica albo choroba skóry. Czasami – pomoc opieki społecznej.

Szkolna rewia urody

Higienistka szkolna mogłaby zajmować się także podnoszeniem wiedzy na temat zdrowotnych konsekwencji zabiegów upiększających. Prezentować wiedzę medyczną na temat tego, co robią z dojrzewającą skórą kolorowe kosmetyki, z włosami ich farbowanie, z paznokciami lakier hybrydowy, co się dzieje z uszami dziurawionymi niekiedy tunelowo. Że te wszystkie dziwne obostrzenia dotyczące wyglądu uczniów to nie jedynie prikazy szkolnej służby więziennej, ale stoją za nimi racjonalne uzasadnienia medyczne.

Problem uzależnień w szkole

Nie ma chyba nudniejszych zajęć w szkole, niż pogadanki na temat fonoholizmu, uzależnienia od używek, energetyków, wapowania, niebezpieczeństw internetowych. Dlaczego? Bo zwykle słuchacze są bardziej „w temacie”, niż prowadzący. Regularne zajęcia i warsztaty z pielęgniarką szkolną mogłyby być skuteczniejszymi. Na przykład takie ćwiczenie – każdy na swoim smartfonie instaluje aplikację zliczającą czas spędzony na różnych aktywnościach, a po określonym czasie następuje podsumowanie, analiza i wnioski z potencjalnymi konsekwencjami dla zdrowia fizycznego i psychicznego.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry