Gwizdek w szkole!

Gwizdek – atrybut nieodzowny na boiskach, w halach sportowych i… na szkolnych korytarzach. Tak, tak… Używam gwizdka w szkole. Robię to często, a gwiżdżę sążniście. Wiem, że znajdzie się wielu, którzy otworzą oczy ze zdziwienia, wielu, którzy pogrożą mi palcem (gwiżdżę na to), i wielu, którzy przyklasną. Żeby było jasne, nie gwiżdżę na dzieci, gwiżdżę na… hałas.

Przyszedłem do szkoły z sześćdziesięcioletnią tradycją. Przyszedłem kilka lat temu i od razu zauważyłem, że dyżurujący na korytarzach nauczyciele nadwerężają struny głosowe, by przypomnieć podopiecznym to, co powinni bez trudu zapamiętać, że: na przerwie idziemy na boisko! Taki mamy w szkole zwyczaj.

Mnie nie chciało się wykrzykiwać co przerwę „przypominajki”, bo, gdybym zaczął, z pewności czyniłbym do końca swojej kariery szkolnej, tak jak moje koleżanki. Wyszedłem z założenia, że pójdę na łatwiznę. Kupiłem gwizdek i tak się zaczęło to, co natychmiast się skończyło. Jeden gwizd (sążnisty), chwila bólu w dziecięcych małżowinach i zapominalstwo zniknęło raz na zawsze.

Odkąd pojawiłem się w szkole, gwizdek nie opuszcza mnie na krok. Jest jak mój cień. Chodzi ze mną wszędzie. A dzieciaki… cóż, go słyszą od razu włączają myślenie. Nauczyły się pamiętać o jednym ze swoich obowiązków.

Prosty sposób, a zmiany wielkie. Niech inni sobie krzyczą przez 30 lat to samo zdanie: „Na boisko!”. Ja nie mam takiego zamiaru. Gwizdanie przynosi efekty. Hałas cichnie w jednej sekundzie i czym prędzej biegnie na boisko szkolne, wykrzyczeć się do woli.

Pozdrawiam
Michał Dzieliński

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry