Czas na feedback dla oświaty

Siłą napędową wszelkich działań człowieka jest motywacja. Dziecko przekraczające próg pierwszej klasy – oprócz naturalnych obaw i niepewności jest pełne energii, zapału, nadziei, rozpiera go radość i duma z powodu ważnego etapu, jaki rozpoczyna się w jego życiu.

Aktywność początkującego ucznia opiera się w przeważającej mierze na tzw. motywacji autotelicznej, wynikającej z wewnętrznej, niewymuszonej potrzeby działania, poszukiwania, dociekania, a podejmowana jest dla samej przyjemności działania, bo właśnie to działanie daje poczucie zadowolenia, jest źródłem przyjemnego stanu. Dziecko na tym etapie podejmuje zadania nie dla określonego efektu, celu, oceny, ale właśnie dla satysfakcji i gratyfikacji poznawczej płynącej z samego zadania. Prowadzę wiele szkoleń z zakresu motywacji, m.in. dla nauczycieli. Nigdy jednak nie zdarzyła się sytuacja, w której poproszono by mnie o takie szkolenie dla nauczycieli klas początkowych, nie mówiąc o przedszkolu. W kolejnych jednak etapach edukacji motywacja, a raczej jej brak to problem wiodący. Dlaczego tak się dzieje? Z pewnością jedną z przyczyn są naturalne prawidłowości rozwojowe determinujące inne zachowania 6-8-latka, a inne 14-16- latka. Nie bez znaczenia pozostają czynniki środowiskowe, bytowe, psychospołeczne każdego dziecka. Niepodważalny wpływ na postawy uczniów ma specyfika instytucji szkoły, która nierozerwalnie wiąże się systematycznym, długotrwałym przymusem edukacyjnym; wcześniej czy później uczeń „odkrywa”, iż trafił do systemu niezależnie od swojej woli (co bynajmniej nie musi oznaczać, że stało się to wbrew jego woli).

W poszukiwaniu optymalnych rozwiązań dla osiągnięcia sukcesu edukacyjno-wychowawczego młodych ludzi pedagodzy w dużej mierze skupiają się na czynnikach zewnętrznych, obwinianiu rodziców, mediów, użalaniu się na okoliczności, na które w rzeczywistości nie mają bezpośredniego wpływu. Decydenci zaś – w dobrej wierze – nieustannie zmieniają rozporządzenia, wprowadzają nowe uregulowania, programy naprawcze, często przyczyniając się przede wszystkim do uszczuplenia publicznego budżetu, zwiększenia biurokracji, chaosu, a istniejące problemy nie tylko pozostają ale pogłębiają się. Dzieje się tak ilekroć pomija się obszar działań pozostający w bezpośrednim kręgu wpływu osób zainteresowanych zmianą. Obserwując środowiska oświatowe trudno jest się oprzeć wrażeniu niedoceniania roli „własnego podwórka”. Z jednej strony nauczyciele nie dostrzegają możliwości, zasobów tkwiących w środowisku szkolnym, w nich samych, z drugiej zaś nie zauważają systematycznie powielanych błędów, mankamentów, niekompetencji osób odpowiedzialnych za dzieci, młodzież w najważniejszym okresie ich życia. Wrażliwość młodego człowieka nie pozostawia go obojętnym na kiepskiej jakości ofertę edukacyjno-wychowawczą. Odpowiedzią uczniów są niepożądane zachowania poczynając od spadku zainteresowania nauką, buntu, wycofania kończąc na poważnych wykroczeniach, łamaniu norm i najróżniejszych patologiach. Świat biznesu, rynku pracy mający do czynienia z dorosłym człowiekiem – co istotne – samodzielnie podejmującym decyzje od dawna zidentyfikował i docenił czynniki tworzące przyjazną społeczną przestrzeń sprzyjającą rozwojowi, samorealizacji, właściwym relacjom a przez to podnoszeniu wewnętrznej motywacji pracowników. Słowo „przestrzeń” to m.in. aranżacja wnętrz, ale odnosi się przede wszystkim do globalnej kultury organizacji, głębokich aspektów psychologicznych funkcjonujących w miejscu pracy.

Szkoła w tym zakresie zaledwie raczkuje. Warto docenić z pewnością sam fakt dostrzeżenia wagi problemu przez środowisko oświatowe i sukcesywnego przejmowania tzw. the best practicies (najlepszych praktyk) z obszarów mających sukcesy na tym polu. Jednak spora część nauczycieli uporczywie nadal tkwi w schematach, buduje swój autorytet na zewnętrznych atrybutach władzy, na zastraszaniu, spycha ucznia do roli petenta, naucza poprzez własną dominującą aktywność dziwiąc się bierności i znudzeniu wychowanków. Wielu pedagogów nie dopuszcza możliwości pozyskania wiedzy na swój temat od podopiecznych, rodziców obawiając się podważenia wiarygodności, autorytetu. Trudno jednocześnie znaleźć nauczyciela, który znałby zasady i potrafił profesjonalnie zbudować i przekazać informację zwrotną uczniowi, szczególnie negatywną, nie czyniąc z tego zdarzenia spektaklu, okazji do linczu. Dorośli, kierując się szlachetnymi pobudkami chętnie nadają dzieciom prawa. Bez większych jednak skrupułów nie respektują ich, przekraczając w ten sposób granice psychologiczne, intelektualne, także fizyczne młodego człowieka. Książka Czas na feedback dla oświaty, wydana nakładem Wydawnictwa Difin, ukazuje istotne patomechanizmy funkcjonujące w rzeczywistości szkolnej i ich konsekwencje. Publikacja skierowana jest tak do nauczycieli jak i rodziców uczniów, by jedni i drudzy podjęli refleksję nad znaczeniem dobrej relacji z dzieckiem budowanej w środowisku szkolnym. Rodzic oddaje dziecko w ręce nauczycieli i wierzy w ich najlepsze intencje. Tak też najczęściej jest. Jednak występowanie zjawisk niepożądanych, szkodliwych dla rozwoju dziecka, motywacji do nauki nie jest problemem marginalnym w systemie oświaty. Tymczasem zgodnie z regułą Pareto tylko 20 procent przyczyn implikuje 80 procent skutków. Warto sięgnąć po „Czas na feedback dla oświaty”, by poznać i eliminować nawet sporadyczne i pozornie marginalne „złogi absurdu” w edukacji modelujące osobowość dziecka niezależnie od jego woli i chęci. W przypadku młodego człowieka może to być „posag” przekreślający wiele szans w całym jego życiu.

Tytuł: Czas na feedback dla oświaty
Autorzy: Jadwiga Radwańska
Wydawnictwo: Difin, Warszawa 2010
Liczba stron: 179
ISBN: 978-83-7641-317-4

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry